Rodzina Barzykowskich w Powstaniu 1863 r.- wspomnienia

Powstanie 1863 r.

      W związku z zbliżającą się 150 rocznicą Powstania Styczniowego pozwolę sobie przypomnieć o suchedniowskiej rodzinie Barzykowskich i jej znaczącym udziale w powstaniu. Wiedzę na ten temat zaczerpnąłem z „Historii Rodziny Barzykowskich herbu *Sulima*” napisanej przez Wojciecha Barzykowskiego, prawnuka Stanisława Barzykowskiego  uczestnika powstania 1863 r. Wojtek Barzykowski mechanik okrętowy, mieszkał w Suchedniowie przy ul .Topolowej 9 w latach 1970 – 1989.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                 M. Kubala

                                                                                                                                         05.01.2013


Początek suchedniowskiej gałęzi rodziny Barzykowskich wiąże się z rokiem 1837 kiedy to rachmistrz – Józef Barzykowski zatrudnia się – (rozpoczyna służbę) w Zarządzie Górnictwa Okręgu Wschodniego w Suchedniowie.

W roku 1839 żeni się z suchedniowianką  Józefą Dawidowiczówną. Ślub odbywa się we Wzdole gdyż w Suchedniowie nie ma jeszcze parafii. W następnych latach rodzą się dzieci: Aleksandra w1840,  Władysław* w 1842, Ludomir* w 1845, Stanisław* w 1848, Adela w 1853 (moja prababka M. K.) Jan Nepomucen w 1859, Lucyna w 1861.

Józefa z Dawidowiczów Barzykowska ma braci: Antoni – oficer w powstaniu listopadowym w 1830 r., Ignacy – to jeden z przywódców powstania styczniowego, Józef i Jan również uczestnicy powstania 1863 r.

Józef Barzykowski został aresztowany przez Moskali w roku 1862 i wywieziony na Syberię do Czelabińska gdzie przebywał do roku 1872. Tam napisał „Dziennik pobytu mego w Czelabie”. Zmarł w Wąchocku gdyż władze carskie nie pozwoliły mu zamieszkać w Suchedniowie. Tam też tylko władze zgodziły się na pochówek.

Władysław Barzykowski architekt,  uczestnik powstania, również podobnie jak ojciec został wywieziony na Sybir. Wrócił wcześniej bo zaprojektował cerkiew ale z warunkiem że zamieszka nie bliżej niż 100 km. od Suchedniowa. Zmarł w Grójcu.

Ludomir Barzykowski uczestnik powstania, zmarł na wygnaniu i został pochowany w kurhanie wzniesionym przez polskich wygnańców.

Stanisław Barzykowski  piętnastoletni uczestnik powstania, skazany na karę śmierci. Matka wybłagała u Czingeriego zmianę wyroku na zesłanie, gdzieś nad Jenisej.

Powrócił z wygnania w ramach amnestii w 1870 r.

Zapoczątkował galicyjską linię  Barzykowskich – nafciarzy.

Dom Barzykowskich przy ul. Jasnej 2 podobnie jak reszta Suchedniowa został spalony 2 lutego 1863 r. Oficer w służbie cara, palący Suchedniów, nazywał się Będkowski. To on w nagrodę został prawdopodobnie nagrodzony domem Dawidowiczów przy ul. Bodzentyńskiej przy wylocie ul. Jasnej. (dom już niestety nie istnieje M. K.)

Józefa w czasie pożaru ukryła się w lesie z najmłodszymi dziećmi Janem ,Lucyną i starszą córką Adelą.

Aby odbudować dom przy ul. Jasnej musiała sprzedać za bezcen działkę przy ulicy obecnie Poziomskiego, Żydowi Kersznerowi. (moja interpretacja zdarzeń M. K. Wojtek B. widział w Kersznerze współczującego dobroczyńcę którego Józefa obdarzyła działką) Od Kersznera działkę odkupił Błażej Skrobot.-

Suchedniów po spaleniu przez Będkowskiego odbudował się w ciągu lat kilkunastu.

Suchedniów po działaniach Bałchanowskiego nigdy nie dojdzie  do rangi oczekiwanej przez  następców Dawidowiczów, Barzykowskich i wielu, wielu innych, kochających Suchedniów a Moskali, wcale.

 

 

                                                                                                             Mieczysław Kubala

                                                                                                                    06.01.2013

5 Responses to Rodzina Barzykowskich w Powstaniu 1863 r.- wspomnienia

  1. Obserwator pisze:

    Rocznica powstania styczniowego to bardzo ważna data w naszej historii. Przecież to wszyscy wiedzą, że właśnie to powstanie było najkrwawsze, największe i swoim zasięgiem obejmowało największy obszar kraju dawnej Rzeczpospolitej.Cieszę się, że o tym wspominanie, oficjele pewnie obudzą się w okolicach grudnia, a przecież 150 lat to wielka okazja to budzenia patriotyzmu przypominania, że niepodległość nie jest dana raz na zawsze. Młode pokolenie ignorantów wychowywane według współczesnych zasad liberalizmu ma za nic historię kraju, dla nich 150 lat wstecz to tyle samo co 200, czy 500, a może 10000. Słowem dawno i nieprawda, jak mówią trzeba żyć teraz i korzystać z tego dobrodziejstwa, które dają nam władze naszego kraju. A tu mamy tekst i osobisty i oficjalny. Dziękuję wam, że ja- senior, mogę się o powstaniu jeszcze czegoś dowiedzieć. Historia to moja pasja, to jest dziedzina, która odróżnia nas od innych narodów i sprawia, że właśnie z takich zrywów narodowościowych jak powstanie styczniowe, możemy być dumni. Daj Boże takich Polaków, jak byli wtedy! Dziękuję wam!!

  2. Blady pisze:

    Panie Mieczysławie.Zgadzam sie w stu procentach z tym dramatycznym zakończeniem.

  3. konserwatystka pisze:

    „Suchedniów po działaniach Bałchanowskiego nigdy nie dojdzie do rangi oczekiwanej przez następców Dawidowiczów, Barzykowskich i wielu, wielu innych, kochających Suchedniów a Moskali, wcale.”

    A co tam Bałchanowski.. wiatr zawieje i po nim.

    Każdego dnia dziękuję Bogu, że za przodków mam Barzykowskich, Faixów, Kubalów a nie jakiegoś ruskiego pachołka.

  4. Marta pisze:

    Szczęśliwie podzielam radość z wspólnej genealogii i braku domieszki krwi kogoś ze zniewolonych mas „imperium zła”.

    Z tym większym zapałem zabieram się do poznania jeszcze nieodkrytych przeze mnie, losów rodu poprzez lekturę niedawno zdobytej, a spisanej ręką pradziadka, Historii Rodziny Barzykowskich.

    • Marta pisze:

      Lektura Historii Rodziny Barzykowskich już pozwala obalić dziwne wyobrażenia jak się okazuje związane są z kiepsko stojącymi przekazami najbliższej rodziny oraz ze zbieżnością imion. Mój pradziadek jest stryjem autora – Wojciecha Józefa. Historia Rodziny to niesamowite źródło informacji, za które nie sposób jest mi wyrazić wdzięczność jemu jak i Panu Wojciechowskiemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *